Wspomnienia profesora Mieczysława Zdanowicza, opublikowane w Zeszytach Tłumackich w 2000 r. Autor w ciekawy sposób, przedstawił życie w Jezierzanach w czasie zaborów i po I Wojnie Światowej. Pretekstem jest historia gwoździa wbitego pośrodku czołowej ściany Urzędu Gminy w Jezierzanach, na którym wieszano portrety urzędowe...
Mieczysław Zdanowicz
Zeszyty Tłumackie nr 4 (20) 2000, s. 4-5
(wytłuszczenia i ilustracje z domeny publicznej wstawione przez TZ)
Rozbiorowa gminna administracja austriacka
Maria Teresa Austriaczka, dokonując rozbioru Polski podobno płakała. Fryderyk Wielki Pruski tak skomentował: płakała ale brała. W następstwie I i III rozbioru Rzeczypospolitej Szlacheckiej jej południowe ziemie przeszły we władanie monarchii habsburskiej. Wielkie obszary Galicji zaboru austriackiego gospodarczo były zaniedbane.
Polityka Wiednia nie sprzyjała rozwojowi gospodarczemu nowej prowincji. Z Galicji wywożono surowce do rozwiniętej gospodarczo Austrii i Czech, skąd przywożono gotowe wyroby przemysłowe. Na lokalne inwestycje przeznaczano znikomą część dochodów z samej Galicji.
Do stagnacji gospodarczej Galicji szczególnie w pierwszej połowie XIX w., przyczyniło się włączenie jej do Austrii w wyniku rozbiorów, co pozbawiło ją łączności z naturalnym rynkiem centralnej Polski zaboru rosyjskiego a także odcięcie Galicji od reszty monarchii habsburskiej łukiem Karpat środkowych i zachodnich.
Doskonale rozwijało się natomiast drohobycko-borysławskie zagłębie naftowe, które stanowiło zaplecze paliwowe dla całej monarchii austro-węgierskiej. Dynamiczny rozwój przemysłu na bazie nafty, jak rafinerie, fabryki olejów mineralnych itp. przynosiły ogromne dochody. Wynalezienie silnika spalinowego i kariera samochodu sprawiły że zapotrzebowanie na produkty naftowe gwałtownie wzrosło. Tak więc galicyjskie zagłębie naftowe stało się dumą cesarsko-królewskiej monarchii. Zagłębie naftowe wizytuje sam cesarz Franciszek Józef w 1880 r. oraz następcy tronu habsburskiego.
Natomiast w całej Galicji istniała silnie rozbudowana biurokracja, której głównym celem było ściąganie podatków i rekruta. Urzędnikami administracji wyższej byli głównie Niemcy i zgermanizowani Czesi, w administracji niższego szczebla przeważnie Polacy.
Jezierzany, leżące po prawej stronie Dniestru, na trakcie handlowym wschód-zachód i szlaków bitewnych wojen historycznych, otrzymały przywilej administracji państwowej najniższego szczebla gminy. W domu żydowskiego sklepikarza Szymona Ruma wynajęto pomieszczenia na urząd i tymczasowy areszt.
Pośrodku czołowej ściany Urzędu wbito solidny gwóźdź i zawieszono portret z Bożej Łaski Miłościwie Panującego Cesarza Wielkiej Austryi Franciszka Józefa Habsburga. Liczne ordery na piersiach oraz kunsztownie uformowane wąsy i bokobrody dodawały powagi i majestatu Jego Cesarskiej Mości. Z wysokiej ściany na wszystkich interesantów gminy: podatników, rekrutów, szczęśliwych rodziców rejestrujących nowonarodzone dziecko (poddane cesarstwu), czy osobę która z wielkim żalem meldowała odejście z tego świata członka rodziny, zawsze dobrotliwy i rozumny spoglądał miłościwie panujący Cesarz Franciszek Józef.
Wdowę Rozalię Motykę oplotły macki Habsburgów
I tak płynęły monotonnie dni i lata podobne do siebie. Aż pewnego zwykłego jak wszystkie dni stała się rzecz niezwykła, która wstrząsnęła do głębi Gminą. Rano w Urzędzie Gminy wdowa Rozalia Motyka wpłacała w terminie należny podatek. W tym czasie dla uzyskania zgody na wpłacenie swego podatku w późniejszym terminie wszedł gospodarz w kożuchu z łatami, dużej czapie na głowie i z batem w ręku. Urzędnik spojrzał surowo na chłopa i donośnym głosem zawołał: "Przed Majestatem Jego Cesarskiej Mości Franciszka Józefa należy zdjąć czapkę!”.
Wówczas wdowa Rozalia odezwała się nie przeczuwając jakie tego nastąpią skutki - „Też? - przed tym starym zbereźnikiem zdejmować czapkę?!”
Urzędnik zbladł, pióro wypadło mu z ręki, następnie poczerwieniał i stanowczym krokiem podszedł do telefonu i w Urzędzie powiatowym w Tłumaczu złożył służbowy donos o dokonaniu przestępstwa obrazy wobec Majestatu Miłościwie Panującego Cesarza Franciszka Józefa.
Odpowiedź Urzędu była następująca: Po rozpatrzeniu faktu dokonanego przestępstwa wdowy Rozalii Motyki wobec Najjaśniejszego Pana Cesarza Franciszka Józefa decyzja wyroku zostanie wkrótce przekazana Gminie. Po tygodniu specjalny kurier pocztowy dostarczył Gminie polecone pismo z powiatu podobnej treści: „Sąd Powiatowy w Tłumaczu Królestwa Galicji po rozpatrzeniu sprawy w trybie doraźnym, wobec dokonania przestępstwa obrazy Jego Majestatu Miłościwie Panującego Nam Cesarza Franciszka Józefa -postanawia i skazuje oskarżoną Rozalię Motykę na jeden miesiąc aresztu. Wykonanie wyroku w trybie natychmiastowym”. Podpisano - pieczęcie, itd.
Decyzja Sądu lotem błyskawicy obiegła całą wieś. Gdy żandarm doprowadzał aresztowaną Rozalię Motykę do więzienia, kobiety przed bramami swoich domów komentowały to niezwykłe wydarzenie. „Na stare lata Cysarz rozpoczyna wojnę z babami” - „Też mi bohater, walczyć z babą” - „Takiej wojny się nie wygrywa” itd.
***
Obowiązek służbowy pracownika Urzędu sumiennie został spełniony, przestępstwo zostało przykładnie i sprawiedliwie ukarane, zasądzona wdowa w więzieniu spokojnie przeżuwała suchy chleb z twarogiem, popijając wodę ze służbowego dzbana. Tak więc powrócił dawny spokój i porządek w Gminie. Lecz nie na długo.
Już w następnym dniu rano do Urzędu Gminy przyszła delegacja chłopów, sąsiadów Rozalii Motyki, ze skargą. Opuszczone i bez opieki gospodarstwo zasądzonej przedstawia stan opłakany. Kury gdaczą, świnie kwiczą, krowa nie napojona i nie nakarmiona ryczy żałośnie. Istne skaranie boskie - za jakie grzechy? Nie można spać spokojnie, nie można też pracować! Kancelista-sekretarz wysłuchawszy uważnie skargi chłopów, telefonicznie przedstawił w powiecie zaistniałą, nad wyraz kłopotliwą sytuację. Odpowiedź brzmiała: „Tymczasowo zwolnić z aresztu na przepustkę zasądzoną Motykę - ostateczna decyzja w tej sprawie wkrótce zostanie nadesłana do Gminy”.
Administracja i Sąd Austriacki wobec każdej najtrudniejszej sprawy nie może być bezradny, musi znaleźć rozwiązanie trafne, zachować powagę oraz respekt i poszanowanie wobec prawa. Po tygodniu nadeszła wypracowana wspólnie przez Urząd i Sąd Powiatowy, iście Salomonowa decyzja. „Sąd Powiatowy w Tłumaczu Królestwa Galicji po rozpatrzeniu sprawy w trybie pilnym wobec dokonania przestępstwa obrazy Jego Majestatu Miłościwie Panującego Nam Cesarza Franciszka Józefa postanawia nałożoną karę więzienia jednego miesiąca na oskarżoną Rozalię Motykę rozłożyć na raty. Skazana Rozalia Motyka będzie odbywać decyzją Sądu karę więzienia raz w tygodniu w każdą kolejną niedzielę.” Podpisano - opieczętowano itp.
Odtąd wdowa Rozalia Motyka stała się bohaterką całej Gminy.
Rozalia Motyka otrzymawszy przepustkę w czasie odbywania swej kary, wróciwszy do domu włożyła ją za obrazem Św. Rodziny wśród wielu innych ważnych dokumentów rodzinnych (jak metryki urodzin i ślubu, akty zgonu, opłaty asekuracyjne za nieruchomości, podatki za grunty, szczepienie ospy, usługi kominiarskie itp.). Kolorowy obraz Św. Rodziny w oleodruku zawieszony między oknami nadawał skromnej izbie Rozalii potrzebnego spokoju, powagi i bezpieczeństwa. Maria, matka Jezusa, przędła na kądzieli, św. Józef starannie heblował belkę, a mały Jezus podawał deseczkę stolarzowi.
Rozalia Motyka pogodzona z losem ze spokojem oczekiwała nadchodzącej niedzieli. Lecz oto na panującą dynastię Habsburgów spada kolejne (po śmierci Rudolfa, syna Cesarza) wielkie nieszczęście, które wstrząsnęło całym imperium austriackim. W zamachu w Sarajewie od kul zamachowca zginął Arcyksiążę Franciszek Ferdynand wraz z żoną, bratanek cesarza Franciszka Józefa, następca tronu austriackiego. Zaniepokojona Austria stale wzrastającymi wpływami Rosji na Bałkanach, wypowiada wojnę Serbii a następnie Imperium Rosyjskiemu. Włączają się Prusy i występują również przeciw Rosji. Francja wypowiada wojnę Prusom, do tej wojny włącza się Wielka Brytania. Do wojny na kontynencie europejskim przystępuje Ameryka z Kanadą. I tak rozpętała się wielka Wojna Światowa.
Na administrację austriacką przypadł wielki obowiązek organizacji zwiększonego poboru rekruta i rezerwy do armii, oraz rejestracji taboru podwodów dla zaopatrzenia wojska. Obszarem, który najwięcej dostarczył rekruta dla armii austriackiej wszystkich formacji oczywiście była Galicja. Wieś szybko pustoszała, poborowi i rezerwiści opuszczali wieś z tobołami z jedzeniem i bielizną oraz z błogosławieństwem i życzeniem ojców, matek, żon szybkiego powrotu do domu. Najlepsze konie gospodarzy oraz z folwarku Ormianina Jakubowicza popędzono do podwodów dla walczącej armii. Rozalia Motyka oddana opiece Św. Rodziny pracowicie zajmowała się swoim gospodarstwem.
Mijały ciążące tygodnie, miesiące, lata. Matki, żony, siostry i narzeczone długo oczekiwały na krótkie, chociażby w kilka słów skreślone listy z frontu. Po roku oczekiwania do sąsiadów Rozalii nadszedł list - kartka mocno potargana podobnej treści:
„Majne libe Kaśka, ich szrajbe do ciebie brif,
przyślij mi cwaj gulden bo ja leże krank w szpitalu.
- Twój na zawsze Watek”
Zgasła gwiazda Habsburgów i wróciła Polska
Po kilku latach morderczej wojny na różnych frontach Europy, nie wszyscy chłopcy, ojcowie, synowie, bracia powrócili do swych rodzin. Bardzo wielu pozostało na zawsze na obcej ziemi. Wielu zostało inwalidami. Rozalia Motyka będąc na przepustce przeżyła wojnę. Po skończonej wojnie Rozalia po otrzymaniu wezwania do zapłaty asekuracji za nieruchomości w Urzędzie Gminy zobaczyła, że na austriackim gwoździu w mundurze legionisty wisi portret Józefa Piłsudskiego, pierwszego Marszałka Polski.
Działania wielkich mechanizmów w historii spowodowały klęski wszystkich trzech zaborczych państw Polski - zgasła gwiazda Habsburgów.
Galicja miała w odzyskaniu niepodległości Polski wiodącą rolę polityczną i militarną, tu zapoczątkowany został czyn zbrojny. Znaczącą rolę nie do przecenienia odegrał tu wielki polityk i strateg, człowiek myśli i czynu, legionista, brygadier Józef Piłsudski. Z „rekwizytów” po habsburskiej administracji w gminie pozostał gwóźdź na ścianie i kancelista - cenna spuścizna biurokratyczna.
Gdy z kolei do Urzędu Gminy przyszedł chłop w kożuchu, starej czapie - krymce na głowie, z batem w ręku, aby wpłacić należne podatki nowemu państwu, spojrzawszy u progu na wiszący portret Komendanta w szarym mundurze, następnie na kancelistę, zdjąwszy czapkę, z uszanowaniem powiedział „Szczęść Boże!”.