Ostatnim proboszczem parafii rzymskokatolickiej w Jezierzanach był ksiądz Tadeusz Wróbel. Objął on parafię w 1932 r. i prowadził ją do 1945 r., gdy wraz z parafianami wyjechał na Pomorze, na Ziemie Odzyskane...
Posługa duszpasterska na Kresach
Ks. Tadeusz Wróbel urodził się w 1902 r. w Bielsku. W 1924 r. ukończył czteroletnie Wyższe Seminarium Duchowne Archidiecezji Lwowskiej we Lwowie i tam przyjął święcenia kapłańskie.
W latach 1924-25 r. był wikarym w Chodorowie w diekanacie Świerz (w powiecie przemyślańskim, woj. tarnopolskie).
W latach 1928-29 r. był wikarym w Brodach (miasto powiatowe w woj. tarnopolskim).
Luki w tym wykazie spowodowane są brakiem dostępu do Schematyzmów diecezji lwowskiej (rocznik urzędowy opisujący parafie i duchowieństwo diecezji) z poszczególnych lat.
W 1931 r. był katechetą w gimnazjum w Brzeżanach (miasto powiatowe w woj. tarnopolskim)
W 1932 r. był administratorem w parafii w Gołogórach (w powiecie złoczowskim, województwo tarnopolskie).
Od 1933 r. został proboszczem parafii w Jezierzanach – wg. Schematyzmów z lat 1933-39 (w czasie wojny nie był wydawany) Tadeusz Wróbel był administratorem parafii w Jezierzanach (tzn. pełni obowiązki proboszcza). Był świetnym organizatorem życia religijnego i potrzeb wsi. W drugiej połowie lat trzydziestych (brak wcześniejszych danych) przy parafii działały: Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Męskiej, Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Żeńskiej, Stowarzyszenie Różańca Żywego i Kółka Ministrantów,
W Polsce Ludowej
Powojenne losy rzuciły go do Wielkopolski, najpierw do Diecezji Gnieźnieńskiej, gdzie w latach 1946-1948 był proboszczem parafii pw. Św. Jakuba Większego w Kamieńcu (między Trzemesznem i Przyjezierzem), a następnie do Diecezji Kaliskiej, jako proboszcza od 1948 do 1971 r. parafii pw. św. Mikołaja Biskupa w Siedleminie (pod Jarocinem). W 1971 r. przeszedł na emeryturę kapłańską. Lata emerytury spędzał w Archidiecezjalnym Domu Zasłużonego Kapłana w Wągrowcu. (Maria Wasiak, Zeszyty Tłumackie 2(62) 2018r. s. 37)
Zdjęcia z lat sześćdziesiątych XX wieku - źródło: https://siedlemin.jimdofree.com/ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82/
Ostatnie lata życia
W 1969 roku w zabudowaniach pocysterskiego klasztoru w Wągrowcu.został utworzony Archidiecezjalny Dom Zasłużonego Kapłana (dla kapłanów seniorów). Jednym z pierwszych rezydentów tego domu został ks. Tadeusz Wróbel, który w 1971 r. przeszedł na emeryturę i tu spędził ostatnie lata zycia. Jako wyróżniający się kapłan otrzymał nadany przez biskupa honorowy tytuł radcy duchownego.
Ksiądz Tadeusz Wróbel zmarł 23 lutego 1984 roku w wieku 82 lat. Został pochowany na starym cmentarzu klasztornym w Wągrowcu[1].
Zdjęcia z portalu: http://mogily.pl/wagrowiecklasztorny/znani-zmarli
Wspomnienia o księdzu Tadeuszu Wróblu
Wspomnienia Józefa Ilnickiego
Dopiero po 1932 roku, gdy probostwo objął wspaniały i mądry ksiądz T. Wróbel, wszystko się we wsi odmieniło. Był świetnym organizatorem życia religijnego i potrzeb wsi. Żył naszymi problemami. Od razu włączyłem się do zorganizowanego przez niego Kółka Ministrantów, nawet przez kilka lat byłem prezesem tego Kółka i czytelnikiem znajdującego się na probostwie bogatego księgozbioru…[2]
Wspomnienia Mieczysława Zdanowicza
Mały Mieczysław był w Jezierzanach ministrantem księdza Wróbla.
Śniadanie wielkanocne u dziadków w Żywaczowie
Gdy rozpoczynaliśmy śniadanie [wielkanocne], Ks. Wróbel dojeżdżał z Jezierzan bryczką zaprzężoną w dwa kare konie do Żywaczowa (odległego 5 km) dla odprawienia nabożeństwa Rezurekcyjnego w tamtejszym kościółku. Po uroczystym nabożeństwie Ks. Proboszcz Wróbel był zapraszany do państwa Eugenii i Jana Tabińskich na śniadanie i poświęcenie wielkanocnego stołu. Śniadanie było nadzwyczaj okazałe i niczym się nie różniło od śniadań na dworach kresowych ziemian. Na drogę powrotną Ks. Wróbel był sowicie obdarowany darami Bożymi Stołu Wielkanocnego. Goszczono się też w rodzinach i w sąsiedztwie. Ludzie byli radośni z odpuszczenia grzechów, z błogosławieństwa Zmartwychwstałego i z nadchodzącej pięknej kwitnącej wiosny…[3]
Wspomnienia Danuty Tabińskiej-Juhasz
Śniadanie wielkanocne u dziadków w Żywaczowie
Po rezurekcji z małego żywaczowskiego kościółka przywożono księdza Wróbla, który dokonywał ceremonii uroczystego poświęcenia stołu. Uczestniczyła w tym cała liczna rodzina, goście i sąsiedzi. Zachwycano się wypiekami babci Gieni i innymi wyrobami świątecznymi. Nas, dzieci fascynował baranek z masła, siedzący wśród gałązek barwinku, prosiaczek w całości upieczony na brązowo, który w pysku trzymał jajko. Mazurki wabiły kolorowymi barwami lukrów i dekatyzowanych owoców. Pasztety i pieczone ptactwo wśród zwojów kiełbas własnego wyrobu i szynki prawdziwe, duże z wystającą kością. Pisanki były arcydziełami barw i huculskich wzorów. Były różnej wielkości (kacze i lilipucie). Nad tym wszystkim górowały baby wielkanocne, tak wysokie i smukłe, że nigdy już w życiu takich nie widziałam. Tajemnicą był naturalnie odpowiednio wysoki piec chlebowy.
Stół był przystrojony baziami znad pobliskiego Dniestru i bukiecikami wiosennych kwiatów, bo widocznie przedwojenny porządek dotyczył również pogody i na święta wielkanocne była tam już piękna wiosna, a na Boże Narodzenie zawsze siarczysta śnież na zima. Po poświęceniu stołu, wspólnej modlitwie prowadzonej przez ks. Wróbla oraz odśpiewaniu „Wesoły nam dziś dzień nastał” zaczynał się poczęstunek — kosztowanie tych wszystkich wspaniałości świątecznych…[4]
Wspomnienia ks. Lesława Jeżowskiego
Corocznie odbywały się w kościele [św. Anny w Tłumaczu – przypis TZ] w okresie Wielkiego Postu rekolekcje. Nauki wygłaszał zaproszony ksiądz świecki lub zakonny. Kilkakrotnie ks. proboszcz z pobliskich Jezierzan, Wróbel, niezły mówca…[5]
Wspomnienia Marii Wasiak
Jechaliśmy z Żywaczowa drogą od strony Nieźwisk, wysiedliśmy przy zamkniętym kościele rzymsko-katolickim, który do dzis przetrwał w dobrym stanie technicznym, gdyż do czasu wybudowania nowej cerkwi w latach 1996 – 2004 korzystali z niego wierni obrządku greko-katolickiego. Kościół ten zbudowano w 1896 roku. Msze św. odprawiane były przez dojeżdżającego księdza z parafii Chocimierz, a od 1912 r. z Jezierzan. Tuż przed wojną miała być przeprowadzona renowacja kościoła. W tym celu ks. Tadeusz Wróbel, proboszcz parafii Jezierzany upoważnił 15 czerwca 1939 roku mojego dziadka Jana Żukowskiego do zbierania funduszy i mianował go przewodniczącym komitetu remontowego. Żywaczów w 1912 roku przeszedł z parafii Chocimierz do nowej - utworzonej parafii w Jezierzanach. Nowa parafia obejmowała m.in. wsie Bortniki, Isaków, Piotrów, Pużniki, Żywaczów i Jezierzany…[6]
[1] https://www.przewodnik-katolicki.pl/Archiwum/2005/Przewodnik-Katolicki-33-2005/Archidiecezja-Gnieznienska/Cysterski-dom-zasluzonych
[2] Przeczytaj całość tych wspomnień >> http://www.kresy.nasza.nysa.pl/wspomnienia-jezierzan/j-ilnicki/108-wspominam-nasze-zycie-w-jezierzanach.html
[3] Przeczytaj całość tych wspomnień >> http://www.kresy.nasza.nysa.pl/wspomnienia-jezierzan/m-zdanowicz/124-ludu-moj-ludu-cozem-ci-uczynil.html
[4] Stół wielkanocny w Żywaczowie, Danuta Tabińska-Juhasz, Zeszyty Tłumackie nr 2 1996, s. 4-5
[5] Wspomnienia: ks. Lesław Jeżowski, Kościół pw. św. Anny - tłumaccy księża, Zeszyty Tłumackie nr 2 (14) 1999 s. 26
[6] Odwiedziny na ziemiach przodków, Maria Wasiak, Zeszyty Tłumackie 2(62) 2018r. s. 36